Drodzy Czytelnicy!
Tak, dobrze zauważyliście. Tym
razem nie mam zamiaru przybliżać Wam mojej historii, tego, co czuję, bo w tym
momencie to nie jest w ogóle ważne.
Zauważyłam, ze coraz więcej osób
się tnie, nie radzi sobie z problemami, są słabi psychicznie, co dość często
prowadzi do prób popełniania samobójstwa. Wy, ludzie, którzy nie macie takich
problemów, nazywacie nas, osoby, które sobie nie radzą, głupcami, kretynami, czy
idiotami. Sądzicie, że się poddajemy. To nieprawda! Nikt tak naprawdę nie wie,
co czujemy, jacy jesteśmy w środku. Każdy z nas zna tylko historię opisaną, a
uczucia? Myśli? Ludzie coraz częściej zaczynają nas oceniać, jako psychicznie chorych,
nie wiedząc, co dzieje się W nas, a nie Z nami. Nie zamierzam tutaj nikomu
ubliżać, czy nikogo poniżać. Postanowiłam, że przybliżę Wam to wszystko z
punktu widzenia osoby, która prawie zginęła z własnej woli. I choć wiem, że
większość teraz prycha i myśli sobie: „Co ona znowu tu napisała? Głupia.” to
wiem, że są osoby, które przeczytają to do końca.
Zacznijmy ogólnie – od problemów.
Dzięki pomocy niektórym osobom, zdołałam zebrać sporo kłopotów, na które sama
bym nie wpadła.
Nałogi. Jeden, najczęściej
spotykany problem wśród młodzieży. Nie radząc sobie, uciekamy w alkohol,
papierosy, czy narkotyki. Ale czy to jest tylko tle? Nie. Seks, czy samookaleczenia
też w to wchodzą! Wszystko uzależnia, nie mówiąc już o Internecie. Papierosy,
potocznie zwane „szlugami”, szkodzą organizmowi, ale jest to długi proces.
Chociaż w zależności od tego, kto ile wypala. Alkohol? Praktycznie na każdej
imprezie. A przecież młodzież kiedyś potrafiła bawić się bez tego! Wystarczyło
tylko miejsce, dobrzy znajomi i dobra muzyka. Narkotyki, tzw. „dragi”, ale to
nie tylko to. Można połykać je w tabletkach, ciągnąć z opalonego szkła, czy
wciągać nosem. Narkomani potrzebuję non stop więcej, nie mogą bez tego żyć.
Każdy „ćpun” za pierwszym razem powiedział: „zrobię to tylko raz.” Ale to było
o raz za dużo. Seks? Wiem, prychacie, bo niby jak seks może zabić? Może. Nie
rozumiemy tego, ale może. Choroby, ciąża i inne tego typu rzeczy rujnują nam
często całe życie. Samookaleczenia są dość popularne wśród dziewcząt. Ale ja,
mieszkająca na malutkim osiedlu, znalazłabym Wam około 50 chłopców, którzy choć
raz się pocięli. Jedni z tego wychodzą, szukają pomocy, chcą to pokonać. Drudzy
jednak boją się powiedzieć o tym komukolwiek. Rany i blizny to wołanie o pomoc!
Dlaczego tak często to ignorujemy? Brzydzimy się takich osób, wyzywamy je. Czy
warto? No ludzie, kurwa! Czymś takim można doprowadzić kogoś do śmierci, bo nie
wszyscy są odporni na Wasze głupie odzywki, a Wy nie zdajecie sobie sprawy, że
RANICIE. To wszystko, ten cały pesymizm, że wiem, stanie się coś złego, nie
wytrzymam sprowadza się do depresji. Bez pomocy, taki człowiek to wrak
człowieka.
Kolejnym problemem jest wygląd.
Niska samoocena to chyba już wrodzone u dziewczyn. Jasne, znajdzie się taka,
która będzie siebie chwalić, ale przyznajmy sobie szczerze, że ta większa część
nie potrafi stanąć przed lustrem i powiedzieć do siebie: „Jestem piękna, dam
radę.” Sama się do nich zaliczam, jeśli może Wam to pomoże. Kiedy patrzę na
swoje odbicie myślę: „Cholera, tu opada, tu odstaje, mam grube nogi.” Ale
patrzę na swoje włosy i oczy i mimowolnie się uśmiecham. Kochane, zacznijcie
patrzeć na pozytywy! Głodówka, czy bulimia nie są rozwiązaniem! Możecie zacząć
ćwiczyć, ale bez przesady. Zrezygnujcie z Fast-foodów, a zacznijcie jeść owoce,
warzywa, ale i normalne posiłki! Ciepły obiad to podstawa dnia. Zamiast zjeść w
piątek na mieście pizzę, może kupicie sobie sałatkę? Odstawcie pepsi i inne
tego typu napoje, albo podzielcie to. W te i te dni piję to, ale w tamte dni
odmawiam sobie tego. Pogląd, że piękno zewnętrzne jest ważniejsze to bzdura!
Prawdziwy facet, nie chłoptać, patrzy na to, co ma dziewczyna w środku. Będzie
Cię kochać każdego rana ze zmarszczkami i rozwalonymi włosami. Bo to jest
miłość. Jeśli chłopak mówi Ci, że jesteś brzydka – co to w ogóle ma znaczyć?!
Prawdziwy mężczyzna nigdy czegoś takiego Ci nie powie! Ale to nie dotyczy tylko
dziewczyn. Wiele osób przezywa chłopaka, ubranego w rurki od gejów i pedałów. A
czy to twoja sprawa, jak on się ubiera? Chłopcy też mają uczucia! Znam
przypadki, gdzie to nawet dziewczyny wyzywają takie osoby. Ale co Was to
obchodzi?! Jest mu wygodnie – okej, to on ma się cieszyć. Nie akceptujecie go?
Powiedźcie mu to, ale nie na forum publicznym! Nie upokarzajcie innych. To
boli. Dotyczy to też orientacji seksualnych. Jeśli jakiś chłopak woli chłopców, to nie jest
Wasza sprawa. Tolerujecie to? To świetnie! Ale jeśli nie, to się po prostu
odwalcie albo poproście, by przy Was nie okazywali sobie aż tak swoich uczuć.
Tak samo jest z dziewczynami, choć… Szczerze mówiąc, nie spotkałam się jeszcze
z osobą, której przeszkadzałby związek dziewczyna-dziewczyna. Dlaczego też
często nienawidzicie osób, którym podobają się obie płci? Postawcie się na ich
miejscu – im też jest ciężko. Większość to ukrywa, by nie być wyśmianym.
Właśnie, wyśmiewanie się, czyli
tzw. przemoc psychiczna. Najczęściej oczywiście spotykana w szkole. Wyśmiewamy
się z osób, które np. dobrze się uczą. To źle? Dojdą do czegoś w życiu. A skąd
wiemy, że nie ma problemów w domu i robi to dla rodziców? To, czego nie ukazuje
piękno zewnętrzne, może ukazać piękno wewnętrzne. Prześladujemy osoby większej
masy ciała, niskie, bezbronne, czy „zabawne”. Dokuczamy innym z powodu ich
wyglądu, nie potrafimy przestać, choć tak naprawdę nie wiemy, co kryje się pod
tym paskudnym ciuchem, czy nie umytymi włosami.
Wiele osób zmienia się dla
popularności. Chcemy byś doskonali dla innych, tracąc przy tym siebie. „Popularsi”
często nie akceptują naszego charakteru, czy wyglądu, a więc, żeby się do tej
całej elity dostać, trzeba się niesamowicie zmienić. Jest jednak w tym sens?
Zapytajcie czasem siebie, jeśli to zrobiliście, czy warto było? Jakie masz
teraz oceny? Co z Twoimi przyjaciółmi, którzy byli z Tobą wcześniej? A teraz
zapytaj się, czy żałujesz? Jaka będzie Twoja odpowiedź?
Złe towarzystwo, w szkole, na
osiedlu, czy nawet w domu (brat i jego koledzy, czy siostra i koledzy),
przyczynia się do tego, że przestajemy zauważać siebie, a zaczynamy chcieć być
tacy, jak oni. Wtapiamy się w to, wchodzimy w uzależnienia, czasem nawet
prostytucję. Przekleństwa padają co chwilę z naszych ust, ranimy osoby, które
kochamy. Taka osoba też potrzebuje pomocy, choć stara się tak naprawdę nikogo
do siebie nie dopuścić. Wszystko chowa tam w środku, nieświadomie krzycząc: „potrzebuję
pomocy!”
Problemami młodzieży jest ogólnie
presja otoczenia, nawet ta prosto od rodziców związana z nauką, czy sprzątaniem
pokoju. Rodzice często chcą, by ich dzieci były idealne, wyszły na prosto i
szli, tak, jak oni chcą. Zapominają często, że to nie ich życie, tylko ich
dzieciaków. Nie mogą mieć nad wszystkim kontroli, choć i tak się zdarza. Znam
osobę, która za ocenę poniżej bardzo dobrej jest bita. Pomyślcie teraz, jak ona
się czuje?
Fałszywi przyjaciele, fałszywa
miłość, czy nieodwzajemniona miłość często wpływa na naszą psychikę. Osoby,
które są na to „odporne”, często twierdzą „Pff, miłość, będzie kolejna.” Ale
osoba, która ma słabą psychikę nie myśli o tym, co będzie, ale o tym co było.
Fałszywa przyjaźń odbija się bardziej, bo kiedy wygadujesz się przyjaciółce,
czy przyjacielowi, chcesz mieć pewność, że nikomu tego nie powie, nawet jak się
pokłócicie. Mało jest teraz osób tak lojalnych, choć zdarzają się. Czasem nawet
zwykła znajoma może stać się najlepszą przyjaciółką. Naiwność to typowy stan u
młodzieży, co niestety potem niesamowicie się odbija nie tylko na nas, ale też
na naszych rodzinach.
Tak samo jest z związkami na
odległość. Są przypadki, gdzie to się utrzymuje, ale ciągłe emocje z tym
związane zaczynają nas zjadać od środka, całkiem olewamy to wszystko, jesteśmy
chorobliwie zazdrośni, a gdy kogoś stracimy – płaczemy dniami i nocami albo
zalewamy smutki w alkoholu, narkotykach, złej zabawie.
Właśnie, strata. Strata bliskiej
osoby to najgorsze, co może nam się przydarzyć. Często tego nie rozumiemy,
stwierdzamy, że to głupota. Niestety – nie. Kiedy tracimy naprawdę bliską nam
osobę, niesamowicie cierpimy. Wtedy najczęściej wchodzą żyletki, czy inne
rzeczy. Chcemy zakończyć ten koszmar, bo wszystko nam to przypomina.
Wspomnienia wracają, a one zabijają. Nie umiemy już się z niczego cieszyć.
Na koniec zostawiłam ogólnie
sprawę samobójstw. Wiem, że to „idioci”, bo przecież są poważniejsze problemy.
Możliwe, możliwe, że są, ale czy Wy myślicie, że oni zdają sobie z tego
sprawę?! Że my, osoby, które mamy dość życia, zastanawiamy się nad tym? Jeśli tak
– niesamowicie się mylicie. A pomyśleliście czasem, co czują i myślą osoby,
które pragną się zabić? Robiąc to, nie wspominają tych dobrych chwil, nie
wspominają dobrych osób, nie pamiętają o prawdziwych przyjaciołach, czy
rodzinie. Pamiętają o kłopotach.
Pamiętajcie, że nawet jeden
zwykły uśmiech może uratować komuś życie. Niech ten list, ten apel będzie dla
Was przestrogą, że głupie komentarze, wyzywanie, czy naśmiewanie się prowadzi
do czegoś gorszego. Jeśli znacie osobę, która ukrywa, że nie potrzebuje pomocy –
zapoznajcie się z nią bliżej, pomóżcie. Kto wie, może uratujecie komuś życie?
xoxo,
Losowy Przypadek.
____________________________________________________________________
Nie
było łatwo o tym pisać, trochę mi to zajęło. Chciałabym podziękować
@damonkochayumi, @SilentAqua_, @wonderpatty_, @Effyy_ oraz Lenie, za
podrzucenie propozycji, które z chęcią wykorzystałam.
Mam nadzieję, że coś do Was trafi z tego a'la apelu.
Miłego weekendu,
LP.