środa, 2 stycznia 2013

And if you tell me „Hello” I’ll turn around and I’ll tell you „Fuck off.”




Przywitanie? Nie zasługujesz na nie. Nie zasługujesz, by cokolwiek o Tobie, do Ciebie pisać, ale jednak. Ale jednak, bo… Bo w sumie co? Bo ciągle tęsknię? Bo nie mogę znieść Twojego widoku, kiedy wiem, że już nigdy nie będziemy razem? Właśnie, bo co? Kiedy patrzysz, Twój wzrok przeszywa mnie od środka. Wiem, że mnie nienawidzisz. Więc… Może czas przedstawić Ci całe zdarzenie? Jedno, ogromne zdarzenie, pod nazwą „My”. Istniało w ogóle coś takiego, czy to tylko kłamstwa?

This is the way you left me
I'm not pretending
No hope, no love, no glory,
No happy ending

Zacznijmy od oficjalnego poznania się, gdyż teoretycznie znaliśmy się już trzy lata. Praktycznie, czy my cokolwiek wiedzieliśmy o sobie? Właśnie – nie. Powinnam podziękować Andrzejowi, że dał Ci mój numer. Zdziwisz się, ale tak, podziękować. Widzisz, skarbie, kiedy napisałeś, moje serce zaczęło bić niemożliwie szybko, jakby chciało powiedzieć: „Nie znasz go, to kretyn, skurwysyn, wiesz o tym, ale na co Ci ta wiadomość? Z a k o c h a j się. Zapomnij o Tomku.” Najgorsze było to, ze go posłuchałam. Nie, nie po pierwszej wiadomości, ale po drugim spotkaniu…

Wake up in the morning, stumble on my life
Can't get no love without sacrifice

Nasze pierwsze spotkanie nie okazało się wcale taką katastrofą, prawda, kochanie? Wręcz przeciwnie. Opowiedziałeś mi o swoim życiu, dowiedziałam się wszystkiego. W zamian otrzymałeś to samo. Już w pierwszej chwili Cię znienawidziłam. Byłeś jedyną osobą, przed którą od razu się otworzyłam. Zaufałam Ci. Na chuj?! Wykorzystałeś to, że znałeś mnie, jak nikt inny. Jak żaden z Nich…

If anything should happen, I guess I wish you well
A little bit of heaven and a little bit of hell

Późniejsze rozmowy odbyły się bez zbędnych nieporozumień. Ogłosiliśmy Most „Naszym Miejscem.” Ciekawe, czy robiłeś to samo z U., czy M. Ciekawe, czy wciskałeś im te same kity, co mnie. Wiem, że połowę M. tak. A więc co było dalej? Dalej było kolejne spotkanie, pamiętasz? Widziałam Twoją chęć, sam się potem do tego przyznałeś. Choć miałam zjebany humor, choć cholernie obawiałam się tej kolejnej randki do domu wróciłam w podskokach. Szkoda, że tego nie widziałeś…

This is the hardest story that I've ever told
No hope, no love, no glory

Wiesz co jest najlepsze? Że ja pamiętam każdy Twój ruch, każdy Twój dotyk, smak Twoich ust, pamiętam Ciebie. A to mnie zabija. Jednak przejdźmy do rzeczy – na następny dzień mnie pocałowałeś. Nie tego właśnie chciałeś? Dla nas, byliśmy już parą. Oficjalnie staliśmy się dzień potem, pamiętasz? Przy Jędrku, który spytał nas prosto z mostu, jak poprosiłeś mnie o chodzenie. Zgodnie przyznaliśmy, że w ogóle tego nie zrobiłeś. Potem wystarczyły 4 słowa i krótka, trzyliterowa odpowiedź. „Tak” padło z moich ust. Jedna z najgorszych decyzji, jaką kiedykolwiek podjęłam. W tamtym momencie zaczęłam rujnować siebie.

Happy Ending's gone forevermore
I feel as if I'm wasting
And I wasted everyday

Nie pisałabym tego, gdyby nie to, że przez Ciebie, ponownie przez Ciebie moja ręka wygląda jak z horroru. Po raz kolejny… Na początku było nam dobrze, ciągłe spotkania… Nawet poznałeś moją mamę, pamiętasz? Albo jak moi rodzice przypadkiem nas spotkali, kiedy szliśmy na działkę…. Wiesz, jak te wspomnienia sprawiają ból? Najzabawniejsze jest to, że Ty nie zdajesz sobie sprawy z tego, że to codziennie zabija mnie od środka. Nie zapomniałam i nie zapomnę.

This is the way that we love
like it's forever
And live the rest of our lives
But not together

Potem było już tylko gorzej. Nie mieliśmy dla siebie czasu, Ty wróciłeś na praktyki, ja miałam szkołę, Z. i chłopaków. W sumie – tęskniłam za Tobą, choć tego nie okazywałam. Nie zapomniałeś o naszej rocznicy, co nie często się zdarza. Kochałam Cię, tylko oby dwoje okazywaliśmy tą miłość inaczej.

If I pretend that nothing ever went wrong
I can get to my sleep, I can think that we just carried on

I w końcu. 14 czerwca 2012 roku. Wiesz, jak to cholernie zabolało? Byłam wtedy z Twoim przyjacielem i jednym z moich na spacerze. A zerwanie z dziewczyną przez telefon to tchórzostwo. Ciągle trzymamy się wersji „Mam za dużo problemów, by Cię w nie wciągać”, czy może w końcu przyznasz się, że sobie nie poradziłeś? Nie poradziłeś sobie z tym, że to ja mam za dużo problemów. Ale nie z czymś, a ze sobą. To ja nie potrafiłam zaakceptować siebie. Ty, zamiast mi pomóc, najnormalniej w świecie mnie zostawiłeś. Znienawidziłam Cię, choć ciągle byłeś najważniejszy w moim sercu.

No hope, no love, no glory
No happy ending

Wiesz, czego potrzebowałam? Odrobiny miłości, troski…

Little bit of love
Little bit of love, little bit of love, little bit of love....

Potem pojawiła się Kamila. Zacząłeś do niej zarywać, choć dobrze wiedziałeś, ze nie masz szans. Zabolało jeszcze bardziej. Zaczęłam staczać się w dół na Twoich oczach… Zaczęłam upadać. Ja, Twoja „przyjaciółka.” Nie zrobiłeś nic, by jakkolwiek mi pomóc. Ale ciągle byłeś najważniejszy w moim sercu.

Two o'clock in the morning, something's on my mind
Can't get no rest, keep walking around

Potem była ta pojebana noc. Nie będę Ci tego przybliżać, wiem, ze jesteś świadomy tego wszystkiego. Po prostu dziękuję. Dziękuję za pokazanie mi, jakim cholernym skurwysynem jesteś i dziękuję za pokazanie mi, że przyjaciół należy słuchać, choć czasem pierdolą od rzeczy. Boli, cholernie boli z dnia na dzień, każde wspomnienie, każda myśl o Tobie. Nie mogę Cię zapomnieć. Nie mogę, nie chcę, nie umiem. Jesteś najważniejszy na dnie mojego serca.

No hope, no love, no glory…

Twoja była,
Zosia.


____________________________________________________________
 
Znowu nie wiem, co powinnam napisać. Przeprosić za przekleństwa? Więc przepraszam. Powiedzieć, że jest to prosto od serca? Więc mówię. Nie wiem, co więcej... tak, to, co jest na górze to prawda. Cała prawda, choć tak naprawdę tych wątków byłoby jeszcze więcej. Ale nie dałam już rady. Nie dałam rady, bo te wspomnienia bolą. Ciągle bolą, choć minęło pół roku... Ech, nie będę się rozpisywać. Po prostu... No.
Miłego czytania,
Kath. 

3 komentarze:

  1. Dobrze, że piszesz o takich rzeczach. To jakaś forma terapii. Gdy ja przeżywałam swoje problemy rok temu, również zaczęłam o tym pisać coś w formie opowiadania i było mi lepiej. Wierzę, że tobie też to pomaga :) Trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowite, jak już pisałam podobają mi się twoje zwierzenia, najważniejsze że to Ci pomaga wyładować negatywne emocje, najważniejsze to uwierzyć w siebie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdy czytam nowe wpisy - przejmuje Twój stan emocjonalny. Jak już wspominałam - cieszę się, że piszesz. Zawsze robiłaś to doskonale i nadal to robisz!

    OdpowiedzUsuń