Przywitanie? Nie zasługujesz na
nie. Nie zasługujesz, by cokolwiek o Tobie, do Ciebie pisać, ale jednak. Ale
jednak, bo… Bo w sumie co? Bo ciągle tęsknię? Bo nie mogę znieść Twojego
widoku, kiedy wiem, że już nigdy nie będziemy razem? Właśnie, bo co? Kiedy
patrzysz, Twój wzrok przeszywa mnie od środka. Wiem, że mnie nienawidzisz. Więc…
Może czas przedstawić Ci całe zdarzenie? Jedno, ogromne zdarzenie, pod nazwą „My”. Istniało w ogóle coś takiego, czy
to tylko kłamstwa?
This is the way you left me
I'm not pretending
No hope, no love, no glory,
No happy ending
I'm not pretending
No hope, no love, no glory,
No happy ending
Zacznijmy od oficjalnego poznania
się, gdyż teoretycznie znaliśmy się już trzy lata. Praktycznie, czy my
cokolwiek wiedzieliśmy o sobie? Właśnie – nie.
Powinnam podziękować Andrzejowi, że dał Ci mój numer. Zdziwisz się, ale tak, podziękować. Widzisz, skarbie, kiedy napisałeś, moje serce
zaczęło bić niemożliwie szybko, jakby chciało powiedzieć: „Nie znasz go, to kretyn, skurwysyn, wiesz o tym, ale na co Ci ta
wiadomość? Z a k o c h a j się. Zapomnij o Tomku.” Najgorsze było to, ze go
posłuchałam. Nie, nie po pierwszej wiadomości, ale po drugim spotkaniu…
Wake up in the morning, stumble on my life
Can't get no love without sacrifice
Can't get no love without sacrifice
Nasze pierwsze spotkanie nie
okazało się wcale taką katastrofą, prawda, kochanie?
Wręcz przeciwnie. Opowiedziałeś mi o swoim życiu, dowiedziałam się
wszystkiego. W zamian otrzymałeś to samo. Już w pierwszej chwili Cię
znienawidziłam. Byłeś jedyną osobą, przed którą od razu się otworzyłam.
Zaufałam Ci. Na chuj?! Wykorzystałeś to, że znałeś mnie, jak nikt inny. Jak
żaden z Nich…
If anything should happen, I guess I wish you well
A little bit of heaven and a little bit of hell
A little bit of heaven and a little bit of hell
Późniejsze rozmowy odbyły się bez
zbędnych nieporozumień. Ogłosiliśmy Most „Naszym
Miejscem.” Ciekawe, czy robiłeś to samo z U., czy M. Ciekawe, czy wciskałeś
im te same kity, co mnie. Wiem, że połowę M. tak. A więc co było dalej? Dalej
było kolejne spotkanie, pamiętasz? Widziałam Twoją chęć, sam się potem do tego
przyznałeś. Choć miałam zjebany humor, choć cholernie obawiałam się tej
kolejnej randki do domu wróciłam w podskokach. Szkoda, że tego nie widziałeś…
This is the hardest story that I've ever told
No hope, no love, no glory
No hope, no love, no glory
Wiesz co jest najlepsze? Że ja
pamiętam każdy Twój ruch, każdy Twój dotyk, smak Twoich ust, pamiętam Ciebie. A to mnie zabija. Jednak
przejdźmy do rzeczy – na następny dzień mnie pocałowałeś. Nie tego właśnie
chciałeś? Dla nas, byliśmy już parą. Oficjalnie staliśmy się dzień potem,
pamiętasz? Przy Jędrku, który spytał nas prosto z mostu, jak poprosiłeś mnie o
chodzenie. Zgodnie przyznaliśmy, że w ogóle tego nie zrobiłeś. Potem
wystarczyły 4 słowa i krótka, trzyliterowa odpowiedź. „Tak” padło z moich ust. Jedna z najgorszych decyzji, jaką
kiedykolwiek podjęłam. W tamtym momencie zaczęłam rujnować siebie.
Happy Ending's gone forevermore
I feel as if I'm wasting
And I wasted everyday
I feel as if I'm wasting
And I wasted everyday
Nie pisałabym tego, gdyby nie to,
że przez Ciebie, ponownie przez
Ciebie moja ręka wygląda jak z horroru. Po raz kolejny… Na początku było nam
dobrze, ciągłe spotkania… Nawet poznałeś moją mamę, pamiętasz? Albo jak moi
rodzice przypadkiem nas spotkali,
kiedy szliśmy na działkę…. Wiesz, jak te wspomnienia sprawiają ból?
Najzabawniejsze jest to, że Ty nie zdajesz sobie sprawy z tego, że to
codziennie zabija mnie od środka. Nie
zapomniałam i nie zapomnę.
This is the way that we love
like it's forever
And live the rest of our lives
But not together
like it's forever
And live the rest of our lives
But not together
Potem było już tylko gorzej. Nie
mieliśmy dla siebie czasu, Ty wróciłeś na praktyki, ja miałam szkołę, Z. i
chłopaków. W sumie – tęskniłam za Tobą, choć tego nie okazywałam. Nie
zapomniałeś o naszej rocznicy, co nie często się zdarza. Kochałam Cię, tylko oby dwoje okazywaliśmy tą miłość inaczej.
If I pretend that nothing ever went wrong
I can get to my sleep, I can think that we just carried on
I can get to my sleep, I can think that we just carried on
I w końcu. 14 czerwca 2012 roku. Wiesz, jak to cholernie zabolało? Byłam wtedy
z Twoim przyjacielem i jednym z moich na spacerze. A zerwanie z dziewczyną
przez telefon to tchórzostwo. Ciągle
trzymamy się wersji „Mam za dużo
problemów, by Cię w nie wciągać”, czy może w końcu przyznasz się, że sobie nie poradziłeś? Nie poradziłeś sobie z
tym, że to ja mam za dużo problemów. Ale nie z czymś, a ze sobą. To ja nie
potrafiłam zaakceptować siebie. Ty, zamiast mi pomóc, najnormalniej w świecie
mnie zostawiłeś. Znienawidziłam Cię,
choć ciągle byłeś najważniejszy w moim
sercu.
No hope, no love, no glory
No happy ending
No happy ending
Wiesz, czego potrzebowałam? Odrobiny miłości, troski…
Little bit of love
Little bit of love, little bit of love, little bit of love....
Little bit of love, little bit of love, little bit of love....
Potem pojawiła się Kamila.
Zacząłeś do niej zarywać, choć dobrze wiedziałeś, ze nie masz szans. Zabolało jeszcze
bardziej. Zaczęłam staczać się w dół na Twoich oczach… Zaczęłam upadać. Ja,
Twoja „przyjaciółka.” Nie zrobiłeś
nic, by jakkolwiek mi pomóc. Ale ciągle
byłeś najważniejszy w moim sercu.
Two o'clock in the morning, something's on my mind
Can't get no rest, keep walking around
Can't get no rest, keep walking around
Potem była ta pojebana noc. Nie będę Ci tego przybliżać, wiem,
ze jesteś świadomy tego wszystkiego. Po prostu dziękuję. Dziękuję za pokazanie mi, jakim cholernym skurwysynem
jesteś i dziękuję za pokazanie mi, że przyjaciół należy słuchać, choć czasem
pierdolą od rzeczy. Boli, cholernie boli z dnia na dzień, każde wspomnienie,
każda myśl o Tobie. Nie mogę Cię
zapomnieć. Nie mogę, nie chcę, nie umiem. Jesteś najważniejszy na dnie
mojego serca.
No hope,
no love, no glory…
Twoja była,
Zosia.
____________________________________________________________
Znowu nie wiem, co powinnam napisać. Przeprosić za przekleństwa? Więc przepraszam. Powiedzieć, że jest to prosto od serca? Więc mówię. Nie wiem, co więcej... tak, to, co jest na górze to prawda. Cała prawda, choć tak naprawdę tych wątków byłoby jeszcze więcej. Ale nie dałam już rady. Nie dałam rady, bo te wspomnienia bolą. Ciągle bolą, choć minęło pół roku... Ech, nie będę się rozpisywać. Po prostu... No.
Miłego czytania,
Kath. ♥
Dobrze, że piszesz o takich rzeczach. To jakaś forma terapii. Gdy ja przeżywałam swoje problemy rok temu, również zaczęłam o tym pisać coś w formie opowiadania i było mi lepiej. Wierzę, że tobie też to pomaga :) Trzymaj się :)
OdpowiedzUsuńNiesamowite, jak już pisałam podobają mi się twoje zwierzenia, najważniejsze że to Ci pomaga wyładować negatywne emocje, najważniejsze to uwierzyć w siebie.
OdpowiedzUsuńGdy czytam nowe wpisy - przejmuje Twój stan emocjonalny. Jak już wspominałam - cieszę się, że piszesz. Zawsze robiłaś to doskonale i nadal to robisz!
OdpowiedzUsuń